Po osiągnięciu wewnętrznej stabilności pod koniec XVI i na początku XVII wieku Zgromadzenie przeżywało zupełnie nowy okres poszukiwania swojego profilu apostolskiego. Tymi pierwszymi krokami kierowały wybitne osobistości, których sława rozpowszechniała się ze środowiska Ojców Barnabitów na cały świat. Mamy tu na myśli Sługę Bożego ojca Cosimo Dossena (1548-1620), wielokrotnego generała Zgromadzenia, a następnie biskupa Tortony. Należy również wymienić niezapomnianego Sługę Bożego ojca Carlo Bescape (1550-1615), którego proces beatyfikacyjny jest na ukończeniu, historyka i prawnika, wcześniejszego sekretarza św. Karola Boromeusza oraz generała Zgromadzenia w latach 1586-1593, a następnie biskupa Nowary.

          Jak wykazały poprzednie stulecia, ścisły związek szkoły z kulturą doprowadził Ojców Barnabitów do pogłębienia i specjalizacji w różnych dziedzinach wiedzy. Godne uwagi są postacie:

  • ojca Luigi Ungarelli (1779-1845), słynnego egiptologa i egzegety, założyciela, a następnie dyrektora Muzeum Egipskiego w Watykanie. Jego osiągnięciem jest również odczytanie po raz pierwszy w sposób naukowy egipskich obelisków znajdujących się w Rzymie ("Interpretatio obelisconim Urbis", 1842);

  • o. Luigi Bruzza (1813-1883), archeologa i epigrafisty, który był odpowiedzialny za katakumby oraz Archiwum Watykańskie;

  • o. Francesco Denza (1834-1894), astronoma, który reaktywował działalność Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego (1889) i w ten sposób wprowadził oficjalnie Stolice Apostolską w świat nauki i poszukiwań w tej dziedzinie.

          Nie tylko nauki świeckie leżały w kręgu zainteresowań Ojców Barnabitów. W początkach XIX wieku notuje się znaczny wzrost badań w dziedzinie nauk biblijnych i teologicznych. Biblii poświęcił się o. Carlo Vercellone (1814-1869). Jemu to zawdzięczamy wydanie kodeksu watykańskiego oraz wariantów Wulgaty: "Variae Lectiones Vulgatae Latinae" (1860), "Biblia Sacra Vulgatae Editionis" (1861), "Bibliorum Sacrorum Graecus Codex Vaticanus" (1868).

          W krytycznej dla Kościoła fazie, gdy błędy oświecenia i jansenizmu zaowocowały rewolucją francuską i uciskiem napoleońskim, jaśnieją nazwiska ze Zgromadzenia Ojców Barnabitów: Gerdil, Fontana, Lambruschini i Bilio.


          Kardynał Sigismondo Gerdil (1718-1802), filozof i teolog europejskiej sławy, zasłużył sobie na pochwałę papieża Klemensa XIII za wspaniałe dzieło "Caratteri delia vera religione", ("Cechy prawdziwej religii", 1767, wyd. poi. 1780). On również zredagował bullę "Auctorem fidei" (1796) skierowaną przeciwko synodowi jansenistów w Pistoi (1794).

          Następny z papieży, Pius VII zapewnił sobie współpracę ojca Francesco Fontana (1750-1822), który był doradcą wielu kongregacji papieskich, towarzyszył papieżowi do Paryża na koronację Napoleona, a kiedy cesarz zaanektował posiadłości Państwa Kościelnego, zredagował w imieniu Piusa VII bullę ekskomunikującą (1814), za co znalazł się w więzieniach Paryża i Vincennes. Po upadku Napoleona ojciec Fontana powrócił do Rzymu, gdzie oczekiwała na niego purpura kardynalska oraz funkcja prefekta czterech kongregacji.

          Kardynał Luigi Lambruschini (1776-1854) był nuncjuszem w Paryżu i arcybiskupem w Genui, prefektem dwóch kongregacji oraz sekretarzem stanu papieża Grzegorza XVI, którego miał być następcą. Zgodnie ze słowami papieża Piusa IX kardynał "podsunął, doradził, sformułował definicję dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (1854) oraz przyczynił się do zwołania Soboru Watykańskiego I (1869)".

          Jedną z bardziej interesujących postaci jest kardynał Luigi Bilio (1826-1884), który był"magna pars" Soboru Watykańskiego I. Jego wybitna współpraca przy redagowaniu "Sillabus" (1864) zjednała mu zainteresowanie Piusa IX, który skupiał wokół siebie znanych teologów z myślą o przyszłym soborze. On to niespełna 40-letniemu ojcu Bilio nadał godność kardynalską.

          W okresie przedsoborowym kardynał Bilio był przewodniczącym deputacji "De rebus ad fidcm pertinentibus". Znalazł się w gronie pięciu moderatorów Soboru. Wszystkie schematy pilnych dokumentów przedstawionych Soborowi były redagowane przez niego, szczególnie "De fide catholica", zajmująca stanowisko wobec prądów filozoficznych owych czasów, wobec stosunku pomiędzy nauką a wiarą, a także wobec problemu nieomylności papieża, co było wspaniałym dziełem kardynała, który potrafił pokonać wszystkie przeszkody i doprowadzić do ogłoszenia dogmatu.

Giovanni Semeria

          Paweł VI pisał o ojcu Giovanni Semeria w 1967 roku: "Chętnie dostrzegamy w nim jedną ze szlachetnych i znanych postaci minionego pokolenia z powodu jego zakonnej prostoty, jego rozległej kultury, dzięki urokowi jego słów, a przede wszystkim dzięki jego przykładnemu przywiązaniu do wiary katolickiej. Życzymy sobie, by jego pamięć i jego przykład zachęcały do całkowitej wierności Kościołowi, do miłości bliźniego posuwającej się aż do ofiar, do rozkrzewiania rzetelnej nauki".

          Urodził się na Riwierze Liguryjskiej w 1867 roku. Mając 15 lat postanowił zostać Ojcem Barnabitą. Nowicjat odbył w Monzy. Uczył się w liceum i skończył teologię w Rzymie, gdzie w 1890 roku otrzymał święcenia kapłańskie. W 1893 uzyskał doktorat z literatury, a w roku 1897 z filozofii.

          Pierwszym terenem jego działalności apostolskiej był Rzym. Opuścił go nie bez przykrości, gdy przełożeni skierowali go do instytutu "Vittorino" w Genui, aby tam objął obowiązki wykładowcy i prorektora. Żegnało go wiele młodzieży zawojowanej "jego najpiękniejszą, szlachetną, szczerą, uczciwą duszą, jego wielkim rozumem" - jak napisał o nim wówczas 18 letni Kugenio Pacelli, późniejszy papież Pius XII.

          "0ch, tamte urocze godziny spędzone z młodzieżą w różnym wieku! Nigdy się z nimi nie nudziłem. A gdy wszystkich ich chętnie wspominam i gdy wszyscy oni stoją mi przed oczyma, sądzę, że oni także z przyjemnością spotykają się ze mną" - wyznaje ojciec Semeria. On to założył Wyższą Szkołę Religii i był twórcą wielu dobroczynnych inicjatyw. Jego kazania w kościele "Delie Vigne" przyciągały liczne tłumy.

          W 1897 roku powrócił do Rzymu, aby głosić kazania wielkopostne w kościele św. Wawrzyńca "in Damaso". Miał wówczas 30 lat. Codziennie różnobarwny tłum Rzymian i przybyszy z różnych miast i krajów (wśród nich również królowa Małgorzata i przyszły papież Benedykt XV) wypełniał kościół. Już na dwie godziny przed uroczystością wszystkie miejsca były zajęte. Był to jego nadzwyczajny sukces, pasujący go na wielkiego świętego kaznodzieję.

          Od owej pory granice Włoch stały się dla niego za ciasne. Będzie głosić kazania we Francji, Belgii, Szwajcarii, Anglii, Azji, Afryce, Ameryce. Wspominamy tu wspaniałe przemówienie wygłoszone na Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Kartaginie, jego oryginalny sposób interpretowania radosnych czy smutnych wydarzeń w życiu Kościoła i państwa, umiejętność wyrażania uczuć wielu ludzi.

          W 1912 roku "urodzony krasomówca" musiał zamilknąć i wyjechać do Brukseli. Walka wydana modernizmowi nie oszczędzała nikogo. Z rozdartym sercem ojciec Semeria dopełniał posłuszeństwa.

          Do kraju sprowadziła go wojna lat 1915-1918. Został osobiście wezwany przez generała Luigi Cadorno, który powierzył mu stanowisko kapelana w Sztabie Głównym. Rozpoczęła się nowa karta w jego życiu. Kazania, konferencje, rozmowy, msze św. polowe, spowiedzi, odwiedziny rannych...

          Wojna stawała się coraz to okrutniejsza. "Spadł na mnie i na innych - pisał ojciec Semeria - subtelny obowiązek krzepienia żołnierskich serc, by umiały spełniać okrutną powinność, która zamykała się w tych dwóch strasznych, a zarazem zwięzłych słowach: zabijać, umierać. To był obowiązek, to była konieczność. Długi czas dzieliłem swoje obawy co do tej przykrej potrzeby z księdzem Giovanni Minozzi, typowym mieszkańcem Abruzji, niezrównanym pokrzepicielem. Obiecaliśmy sobie i żołnierzom - ja w czasie przemówień, on w rozmowach - że nie zapomnimy o ich dzieciach. Obiecywaliśmy to im coraz częściej i coraz konkretniej. Wreszcie kiedy nastąpiło zawieszenie broni, uznaliśmy, że czas, aby spełnić przyrzeczenia".

          I tak z broczącej krwią wojennej ziemi wyrósł kwiat miłości. Już w 1919 roku powstał projekt dwóch sierocińców: w Amatrice koło Rieti oraz w Gioia koło Bari. Ale skąd wziąć na ten cel pieniądze? Ojciec Semeria wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by wśród hojnych dusz szukać pomocy.

          Przemawiał w kościołach, teatrach, salach, na zebraniach. Niejeden czuł się onieśmielony, stanąwszy przed tym brodatym mnichem, ale wystarczyło spojrzeć mu w oczy, by poczuć ku niemu sympatię pomimo jego "malowniczego włoskiego nieładu".

          "Kiedy skończywszy mówić o bohaterstwie Włoch - pisał ojciec Semeria - i ich żołnierzy w czasie trzyletniej gigantycznej wojny, przechodziłem do sprawy sierot, dzieci naszych poległych, oczy napełniały się łzami". Do Wołoch powrócił zmęczony, ale szczęśliwy, z odpowiednim kapitałem. Udało się!

          Uniknął błędu zmuszania swych sierot do nauki kosztem wyrzeczeń. Nauka zawodu wydawała mu się najwłaściwszym kierunkiem wychowawczym, jakiego wymagały czasy. W krótkim pięcioletnim okresie powstało 9 wzorcowych sierocińców w Kalabrii, 11 w Bazylikacie, 4 w Kampanii i 3 w Abruzji , oprócz tego 14 kolonii alpejskich i l kolonia morska w Monterosso koło La Spezia. Dzisiaj istnieje ponad 100 domów ze szkołami, pracowniami, internatami, którymi opiekują się uczniowie księdza Giovanni Minozzi.

          Do teologii myśli dołączyła teologia miłości. Potem pisanie książek, konferencje, kazania, dziennikarstwo, ciężka praca ojca Giovanni poszukującego ofiar na sierocińce. Ciągle w ruchu, nieustannie z dala od domu (przyjaciele nazywali go ojcem Sempre via - tłum.pol.: Zawsze nieobecny). "Sprzedawał sam siebie" - tak najtrafniej można by go określić - płonąc z miłości i krwawiąc z wielkiego wysiłku.

          Po raz ostatni przemawiał w Monte Cąssino. Dotarł tam zmęczony gorączką, ale z uśmiechem na ustach. Kiedy go zniesiono na dół do jego małych sierotek w Sparanise, był wykończony. I pośród swoich maleństw, ojciec sierot... raczej ich pokorny sługa zmarł w dniu 15 marca 1931 roku. Umierając powiedział: "Czuję, że mogłem więcej i lepiej pracować. Proszę, by Bóg wybaczył mi to. Zalecam warn wszystkim miłość. Żyjcie nią...".

          Kiedy zwłoki jego powróciły do wspólnoty Ojców Barnabitów zamieszkałych przy ulicy Via Chiavari w Rzymie, której nigdy nie mógł zapomnieć, owinięte były we flagę włoską jak ciało żołnierza poległego za Ojczyznę.

          Okres między dwoma Soborami Watykańskimi był częściowo spadkobiercą poprzedniego okresu, a częściowo otworzył nowe perspektywy służenia, szczególnie na niwie ekumenicznej i misyjnej. W tym to czasie nie zabrakło też Ojców Barnabitów, którzy byli mianowani biskupami i wynoszeni do godności kardynalskiej. W ten sposób ogólna liczba kardynałów ze Zgromadzenia Ojców Barnabitów doszła do 7, a biskupów do 67.

          Trudno jest powiedzieć dokładnie, cóż takiego mają w sobie Ojcowie Barnabici, czym budzą w papieżach takie zaufanie, że powoływani są do spełniania poufnych zadań we władzach centralnych Kurii Rzymskiej, jak również w kuriach kościołów lokalnych. Być może zawdzięczają to nie tylko kompetencji, ale także Pawiowej gotowości do poświęcenia się, połączonej z dyskrecją, która czyni ich służbę bezinteresowną i niedostrzegalną. Taki styl pracy cechuje wszelkie dokonania Ojców Barnabitów.