













|

Zapraszamy do zapoznania się z:
Mowa św. Antoniego Marii Zaccarii,
kapłana, skierowana do współbraci [1]
,,My głupi dla Chrystusa"[2]. Tak oto mówił święty Paweł, nasz patron i święty przewodnik, o sobie, o innych apostołach i o wszystkich, którzy wiodą życie chrześcijańskie i apostolskie. Ale nie dziwmy się temu i nie lękajmy, moi drodzy bracia, jeżeli jesteśmy zaniepokojeni pułapkami i kłamstwami szatana lub bezpośrednimi atakami i oszczerstwami ludzi żyjącymi prawami tego świata[3]. Albowiem ,, uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana"[4]. "Jeżeli mnie prześladowali - powiedział nasz Pan i Nauczyciel - to i was będą prześladować"[5], świat nie może nienawidzić was, albowiem ,,gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność"[6]. ,,Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie"[7].
Wiecie dobrze, że nasz Zbawiciel i niebiański Nauczyciel przepowiedział, że i nas spotkają podobne rzeczy, abyśmy nie byli zaskoczeni [gdy nadejdą], jakby były one czymś nowym i niespodziewanym. Swoim przykładem Jezus zaświadczył, abyśmy się nie lękali ich doświadczać jako [chwil] nie do zniesienia. Jednakże ci, którzy nas prześladują, sami sobie szkodzą, ponieważ ściągają na siebie gniew Boga; nam zaś wyświadczają dobro, albowiem powiększają nam wieniec chwały. A zatem, powinniśmy raczej współczuć im i otaczać ich miłością niż nimi gardzić i nienawidzić. Owszem, trzeba się za nich modlić[8], nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać[9]. Trzeba - jak mówi nasz Apostoł - ,,węgle żarzące zgromadzić na ich głowach"[10], to jest mnożyć czyny prawdziwej miłości, wtedy [oni] widząc naszą cierpliwość i łagodność, poprawią swe postępowanie i rozmiłują się w Bogu. Bóg w swoim miłosierdziu, pomimo naszej niegodziwości, wybrał nas z tego świata, abyśmy służąc Jemu coraz bardziej doskonalili się nie tylko nadzieją chwały synów Bożych, ale i przeciwnościami, które nas spotykają. Wiemy, ,,że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może"[11].
Moi bracia, czy jest coś bardziej wznioślejszego i godniejszego zachwytu, jeśli świat nas prześladuje i pogardza nami za to, że jesteśmy głupcami dla Chrystusa? To sam Chrystus, Jednorodzony Syn Boga - Mądrość Boża - pragnął być traktowany jako głupiec, być lekceważony i pogardzany dla naszego dobra. Czyż nasz Apostoł - najświetniejszy Doktor Narodów - nie wskazał siebie i innych Apostołów, jak już wspomnieliśmy, za wzór drwiny, kiedy powiedział: ,,My głupi dla Chrystusa, […] dobrym słowem odpowiadamy, gdy nas spotwarzają"[12]. Czy uważamy się za mądrzejszych od Apostołów? Czy może przerastamy lub może twierdzimy, że przewyższamy samego Chrystusa? Czy jest wśród was ktoś, kto uważa się za mądrzejszego od innych? A jeśli doprawdy ktoś byłby mądrzejszy, ,,niech się stanie głupcem, aby mógł stać się mądrym"[13].
Tak, ,,przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu!" - mówię do was słowami samego Apostoła. "Niewielu tam mędrców, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nieszlachetnie urodzone według świata oraz wzgardzone, i to, co [w ogóle] nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić"[14].
,,Przypatrzcie się, bracia ukochani, powołaniu waszemu!". Jeśli się nad nim uważnie zastanowimy, łatwo dostrzeżemy, czego ono od was wymaga. Skoro idziemy, chociaż z daleka, śladami Apostołów i innych żołnierzy Chrystusa, nie wymawiajmy się od udziału w ich cierpieniach, znosząc te próby, które są znacznie lżejsze niż te, które znosili oni.
Jak już to miało miejsce w przeszłości, kościół katolicki, pomimo [przejścia] najcięższych prześladowań, którym był poddany, nie malał, lecz raczej stawał się coraz liczniejszy. W ten sposób, jego skromna część nie będzie osłabiona przez zniewagi, lecz będzie wzrastać. Jeśli to przetrwamy, w czasie doznawanych trudności [kościół] będzie wzrastał na sile.
Krocząc tą drogą, święci męczennicy, chwalebni spowiednicy oraz wszyscy święci Boży ,,po przejściu przez ogień i wodę"[15] osiągnęli niebo. [Podobnie] ,, i wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie spotkają prześladowania"[16].
Przyjrzyjmy się innemu świętemu, świętemu Franciszkowi, którego uroczystość dziś obchodzimy, ,,tak, abyśmy nie nienawidzili naśladować tego, z czego czerpiemy radość świętując"[17]. W nim, niczym w zwierciadle, odbija się najpiękniejszy przykład chrześcijańskiej cierpliwości, głębokiej pokory, a nade wszystko, najgorętszej miłości. Och, jakże gotów był on akceptować wyrzuty! Jak silny był w pogardzie dla siebie i świata! Jak stanowczy, kiedy był obrażany, jak radosny, kiedy był pogardzany! Jakże był przygotowany, aby doznawać najboleśniejsze obrazy z miłości do Chrystusa! Witał wszelkie obelgi niczym najcenniejszy klejnot zesłany z nieba. Dla niego zniewagi były o wiele cenniejsze niż pochwały. Znoszenie cierpień dla Chrystusa było większym pragnieniem niż bycie szczęśliwym na tym świecie. A teraz wspanialszy zasiada w niebie, choć gdy żył, był widziany przez siebie i innych jako pokorny i nikczemny.
Zatem, ukochani bracia, naśladujcie tego świętego, i niechaj to naśladowanie w naszym życiu i zachowaniu, czczone przez nas z religijnym poświęceniem i zaszczycane pochwałami, nie będzie ciężarem.
Kończąc słowami Apostoła, ,,(…) biegnijmy wytrwale w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy na tronie Boga. Zważcie więc na Tego, który ze strony grzeszników tak wielką wycierpiał wrogość wobec siebie, abyście nie ustawali, złamani na duchu"[18]. Lecz jednocześnie ,,okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność […..], przez zniesławienie i dobrą sławę. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani"[19].
My, przeto, którzyśmy tak wielkiego Apostoła obrali za przewodnika i postanowili go naśladować, starajmy się życiem swoim ukazać jego naukę i postępowanie. Wszak nie wypada, abyśmy mając takiego wodza, należeli do żołnierzy gnuśnych albo do dezerterów, albo też stali się niegodnymi dziećmi tak sławnego ojca.
(1) W przeddzień pierwszego przesłuchania przez Świętą Inkwizycję, 4 października 1534 r., Antoni Maria zebrał swych ośmiu zalęknionych współbraci w swej pierwszej rezydencji przy małym kościele św. Katarzyny i wygłosił tam płomienną mowę. Wydarzenie to później będzie zwane Pięćdziesiątnicą Zgromadzenia OO. Barnabitów. Były to niewątpliwie najlepsze chwile Antoniego Marii. Jego słowa wzruszyły słuchaczy do łez. Gruntownie podniesieni na duchu, podekscytowani, obejmowali się wzajemnie, ślubowali wytrzymać, byli gotowi nawet przelać krew za Chrystusa i braci.
O. Battista Soresina (1512-1601), zachował w swym sercu mowę fundatora, której treść później dokładnie przekazał kolejnemu pokoleniu ojców. A jednym z nich był ojciec Giovanni Antonio Gabuzio (1551-1621), pierwszy oficjalny historyk ojców Barnabitów. O. Gabuzio zapisał mowę św. Antoniego w klasycznej łacinie w Historii Kleryków Regularnych św. Pawła (Historia Clericorum Regularium Sancti Pauli; Rzym, 1852 r., str. 52-56). A oto jej treść.
(2) 1 Kor 4,10.
(3) Por. Fil 3,19.
(4) Mt 10,24.
(5) J 15,20.
(6) J 15,19.
(7) Mt 5,11-12.
(8) Por. Mt 5,44.
(9) Por. Rz 12,21.
(10) Rz 12,20.
(11) Rz 5,3-5.
(12) 1 Kor 4, 10,13.
(13) Por. 1 Kor 3,18.
(14) 1 Kor 1, 26-28.
(15) Por. Ps 66,12.
(16) 2 Tm 3,12.
(17) P.L.39.2161.
(18) Hbr 12,1-4.
(19) 2 Kor 6, 4-8.
|
|